Uwaga, przenoszę bloga z tego adresu na
http://www.kreatorium.net/niktto/
. Blog tutaj z dniem wczorajszym przestał być aktualizowany. Koniec ogłoszenia ;]
Uwaga, przenoszę bloga z tego adresu na
. Blog tutaj z dniem wczorajszym przestał być aktualizowany. Koniec ogłoszenia ;]
Wczoraj wróciłem z montowania nowej podłogi na działce. To już 8 lat odkąd zaczęły się tam roboty, najpierw obudowywanie przyczepy kempingowej, potem pierwszy domek, weranda, dach nad werandą, drugi pokój, zmiana dachu nad całym domkiem, przemieszczanie okien i drzwi, teraz znowu ocieplanie nowych ścian i obijanie panelami czeka… Trochę tego było, ale nie mam co narzekać – lubię fizyczną prace.
Podzielę się z Wami częścią tego czego sie przez ten czas nauczyłem ;] może komuś ułatwi życie.
To chyba wszystko
Na koniec zapowiadam, że blog może być niedługo niedostępny, planuje go przenieść na swój serwer. W planach mam także zmienienie trochę założeń nieco zmarłego Rozczochranego Księgozbioru – ale o tym kiedy indziej.
Polecam blog tokyobynight.pl – zaczytuje sie od 3 dni – naprawdę mnóstwo ciekawych informacji, szczególnie dla ludzi których choć trochę interesuje Japonia.
Wakacje… W sumie już ponad połowa za mną. Tęsknie za czasami w których wakacje polegały na beztroskim leniuchowaniu. Teraz? Pewnie wszystkie weekendy spędzę pomagając ojcu modyfikować nasz domek na działce, w przerwach muszę skończyć naukę php – bo przecież “dlatego nie poszedłem do pracy”. Matka koniecznie chciała mnie wysłać na wakacje do pracy do supermarketu albo gdzieś – ale gdy ja w czasie roku szkolnego chciałem pójść do roboty, tłumaczyła ze to złe wyjście. Teraz jeszcze muszę “przygotować się” do powrotu na zajęcia z rysunku, we wrześniu rodzice pewnie zechcą mnie posłać na jakiś kurs z matematyki – żebym sobie powtórzył przed pójściem na studia. Jednym słowem? Szykuje się pracowity rok.
W te wakacje już tylko parę dni będę miał wolnych.
A miałem więcej nie narzekać
. Kombinowałem jakby ujednolicić bloga, nie wpadłem na nic mądrego. O szkole albo tematach związanych z moim kierunkiem kształcenia wiem zbyt mało żeby napisać coś wartościowego. Zainteresowania? Też pudło – interesuje się wszystkim i niczym. Moje miasto? Cholera, mieszkam w Warszawie – jaka jest każdy widzi – zresztą i tak niewiele o niej wiem (może przez to, że rzadko i niechętnie wychylam nos z domu).
Więc chyba właśnie tak zostanie – jedyną wspólną cechą wszystkich postów będzie nick autora.
Zbliża się 31 sierpnia, Blog Day. Czy planuje uczestniczyć? Prawie tak
. Umieszczę tutaj linki do 5 wybranych blogów o różnych tematykach – ale nie nikogo “zapraszał do zabawy” z jednego prostego powodu – nie mam kogo. Wszystkim moim znajomym znudziło się blogowanie i kropka.
To tyle na dziś. Raczej. Idę zrobić coś… chciałem napisać pożytecznego – ale to by nie miało wiele wspólnego z prawdą
Zacznę od podzielenia się wczorajsza obserwacją. Otóż w środku nocy (ok 2 pewnie) zerwał się ze snu pies sąsiadów i zaczął tłuc o bramę i skowyczeć, wyjrzałem przez okno, czy go nikt tam nie katuje, okazało się że to raczej pchła albo zły sen – bo pies biegał samotnie, nikt nie szedł ulicą ani po ich podwórku się nie kręcił. Chwilę po tym jego skowycie rozpaczliwym podbiegła do bramy Zemsta, pies rezydujący na moim podwórku (zapewne zbudzona nagłym hałasem) i zaczęła wydawać z siebie odgłos który nie był ani skowytem, ani mruczeniem ani szczekaniem. Brzmiało to jak takie basowe wycie, niezbyt głośne, niezbyt nachalne, przerywane było regularnie takimi krótkimi chrząknięciami i co najdziwniejsze – większość psów w okolic zaczęło w tej samej chwili wydawać odgłosy o bardzo zbliżonej budowie i tempie. Niby zaczynały w różnych momentach, więc sie te przerwy mocno przeplatały – ale tempo było praktycznie identyczne we wszystkich przypadkach. Teraz, żeby nie było, że to całkowity przypadek, większość psów w mojej okolicy (w zasięgu słuchu) to pewnie lekko licząc 50 okazów, dlatego trudno było dziś zliczyć (na słuch) ile psów szczekało – po prostu bardzo dużo.
Wracając jednak do tego szczekania. Urwało się ono po jakichś 15 sekundach, tylko 3 ze szczekających psów nie skończyły wydawać tych odgłosów równo (1 do 3 sek różnicy to w takim przypadku niewiele), te 3 poszczekały jeszcze samotnie dodatkowe max 10 sekund. Zapadła cisza, zero “psiego odgłosu”, zero swawolnego szczekania, Zemsta postała chwile pod bramą po czym od dreptała znowu spać.
Teraz o co mi w sumie chodzi? Czemu zwróciło to moją uwagę? Zacząłem się zastanawiać na ile psy, które nigdy sie nie widują, łączą się w jakieś mini społeczności. Wiem, że to inteligentne zwierzęta, zarówno psy i koty rozróżniają słowa jakie sie do nich mówi, potrafią wyczuć w jakim rozmówca jest nastroju, potrafią sie podlizywać i kłócić (bo jak nazwać inaczej to, że im głośniej i szybciej mówię do Gaduły (mojej kotki) tym głośniej i częściej ona miauczy patrząc mi sie w oczy i nie ruszając na krok?). Jestem przekonany, że przynajmniej koty śnią, wiem także że z właścicielami nawiązują specyficzną więź (nasza przynosi nam kawałki upolowanych zwierząt jak jesteśmy na działce i czeka aż zauważymy co nam przytargała).
Do czego zmierzam? Do pytania czym mógł być “event” wczorajszej nocy. Do głowy wpada mi jeden racjonalny pomysł – że był to pewnego rodzaju raport, jeden pies dał znać, że jest przerażony więc inne wydając tego samego rodzaju odgłosy komunikowały sobie nawzajem, że u nich nic sie nie dzieje, że u nich jest “czysto”. Może tak to wygląda w psim świecie, a może zwierzęta są dużo inteligentniejsze niż nam się zdaje.
Najnowsze komentarze