14
sie
07

Przenosiny

Uwaga, przenoszę bloga z tego adresu na

http://www.kreatorium.net/niktto/

. Blog tutaj z dniem wczorajszym przestał być aktualizowany. Koniec ogłoszenia ;]

12
sie
07

Poradnik działkowicza ;]

Wczoraj wróciłem z montowania nowej podłogi na działce. To już 8 lat odkąd zaczęły się tam roboty, najpierw obudowywanie przyczepy kempingowej, potem pierwszy domek, weranda, dach nad werandą, drugi pokój, zmiana dachu nad całym domkiem, przemieszczanie okien i drzwi, teraz znowu ocieplanie nowych ścian i obijanie panelami czeka… Trochę tego było, ale nie mam co narzekać – lubię fizyczną prace.

Podzielę się z Wami częścią tego czego sie przez ten czas nauczyłem ;] może komuś ułatwi życie.

  • Będąc na działce (albo gdziekolwiek prócz środku miasta) nie zostawiajcie niczego do picia w kubku na noc – a jeżeli już zostawiliście, zbadajcie to przed wypiciem tego rano – nie chcecie wylądować z 4 cm pasikonikiem w gardle. Uwierzcie na słowo, nic fajnego.
  • Jeżeli coś żądlącego (osa, pszczoła, szerszeń etc) dostanie się Wam do wnętrza jamy ustnej i ugryzie, zanim udacie się do lekarza (a koniecznie sie udajcie jak najszybciej) znajdźcie biegiem jakąś giętką ale w miarę twardą rurkę (słomka do napojów NIE jest dobrym wyjściem, lepiej poszukajcie kawałka węża ogrodowego) i wsadźcie sobie jak najgłębiej w gardło (ale tak żeby nie włączała odruchu wymiotnego). Czemu? Ponieważ spuchnięty język bądź gardło mogą skutecznie zablokować drogi oddechowe i udusić Was, kawałek węża ogrodowego w ustach może nie jest ani przyjemne, ani smaczne, ani cool – ale może uratować przed śmiercią przez uduszenie.
  • Jeżeli do Waszej posesji podszedł słodki lisek albo wiewiórka albo jakieś inne dzikie zwierze (krowa to nie dzikie zwierze) – najprawdopodobniej jest wściekłe, trzymajcie sie z dala chyba że lubicie bolesne kuracje i pobyty w szpitalu.
  • Jeżeli Wasza działka jest na wsi i widzicie biegnącą niedaleko krowę która ciągnie po ziemi łańcuch – dobrym pomysłem jest ją zatrzymać, żeby nie narobiła szkód Wam i sąsiadom, nie zabiła kogoś wychodząc na jezdnie (wypadek krowa vs. samochód albo motor jest bardzo niebezpieczny dla obu stron). Jak ją zatrzymać? Dogonić na piechotę, złapać za łańcuch a następnie okręcić go min. 2 razy wokół najbliższego większego drzewa. Łapanie i ciągnięcie za łańcuch albo stawanie na nim nic nie da – uwierzcie. Krowa ma małą szansę być wściekła – one uciekają czasem przed psami albo ogólnie z wkurzenia.
  • Tnąc piłą świeże (mokre) drewno ostrze będzie się Wam bardzo często klinować i utrudniać życie jeżeli nie posmarujecie go odrobiną oleju albo płynu do naczyń (albo czegokolwiek śliskiego)
  • Tępienie wszystkich kretów na działce to strzał w kolano – krety jedzą chrabąszcze których larwy mogą Was pozbawić np. całej trawy na posesji. Lepiej mieć pare kopczyków niż łysą działkę.
  • Do pracy przy drewnie bardzo dobre są takie rękawice – nie spocą się Wam w nich bardzo ręce a guma ochroni przed zadrami i zadrapaniami (poprawia także przyczepność, łatwiej sie chwyta szorstkie rzeczy takie jak belki). Jeżeli nie przewidujecie, że Wasze nadgarstki mogą być narażone podczas pracy, podwińcie rękawice tak, żeby odsłaniały całe nadgarstki (ja je roluje do wewnątrz), ręce się o wiele mniej pocą wtedy.
  • Pracując ze świeżym drewnem zawsze miejcie na rękach rękawice – żywice bardzo trudno sie zmywa ze skóry

To chyba wszystko ;)

Na koniec zapowiadam, że blog może być niedługo niedostępny, planuje go przenieść na swój serwer. W planach mam także zmienienie trochę założeń nieco zmarłego Rozczochranego Księgozbioru – ale o tym kiedy indziej.

Polecam blog tokyobynight.pl – zaczytuje sie od 3 dni – naprawdę mnóstwo ciekawych informacji, szczególnie dla ludzi których choć trochę interesuje Japonia.

10
sie
07

Wakacje.

Wakacje… W sumie już ponad połowa za mną. Tęsknie za czasami w których wakacje polegały na beztroskim leniuchowaniu. Teraz? Pewnie wszystkie weekendy spędzę pomagając ojcu modyfikować nasz domek na działce, w przerwach muszę skończyć naukę php – bo przecież “dlatego nie poszedłem do pracy”. Matka koniecznie chciała mnie wysłać na wakacje do pracy do supermarketu albo gdzieś – ale gdy ja w czasie roku szkolnego chciałem pójść do roboty, tłumaczyła ze to złe wyjście. Teraz jeszcze muszę “przygotować się” do powrotu na zajęcia z rysunku, we wrześniu rodzice pewnie zechcą mnie posłać na jakiś kurs z matematyki – żebym sobie powtórzył przed pójściem na studia. Jednym słowem? Szykuje się pracowity rok.

W te wakacje już tylko parę dni będę miał wolnych.

A miałem więcej nie narzekać ;) . Kombinowałem jakby ujednolicić bloga, nie wpadłem na nic mądrego. O szkole albo tematach związanych z moim kierunkiem kształcenia wiem zbyt mało żeby napisać coś wartościowego. Zainteresowania? Też pudło – interesuje się wszystkim i niczym. Moje miasto? Cholera, mieszkam w Warszawie – jaka jest każdy widzi – zresztą i tak niewiele o niej wiem (może przez to, że rzadko i niechętnie wychylam nos z domu).
Więc chyba właśnie tak zostanie – jedyną wspólną cechą wszystkich postów będzie nick autora.

Blog Day 2007Zbliża się 31 sierpnia, Blog Day. Czy planuje uczestniczyć? Prawie tak ;) . Umieszczę tutaj linki do 5 wybranych blogów o różnych tematykach – ale nie nikogo “zapraszał do zabawy” z jednego prostego powodu – nie mam kogo. Wszystkim moim znajomym znudziło się blogowanie i kropka.

To tyle na dziś. Raczej. Idę zrobić coś… chciałem napisać pożytecznego – ale to by nie miało wiele wspólnego z prawdą ;)

21
lip
07

Pieski żywot

Zacznę od podzielenia się wczorajsza obserwacją. Otóż w środku nocy (ok 2 pewnie) zerwał się ze snu pies sąsiadów i zaczął tłuc o bramę i skowyczeć, wyjrzałem przez okno, czy go nikt tam nie katuje, okazało się że to raczej pchła albo zły sen – bo pies biegał samotnie, nikt nie szedł ulicą ani po ich podwórku się nie kręcił. Chwilę po tym jego skowycie rozpaczliwym podbiegła do bramy Zemsta, pies rezydujący na moim podwórku (zapewne zbudzona nagłym hałasem) i zaczęła wydawać z siebie odgłos który nie był ani skowytem, ani mruczeniem ani szczekaniem. Brzmiało to jak takie basowe wycie, niezbyt głośne, niezbyt nachalne, przerywane było regularnie takimi krótkimi chrząknięciami i co najdziwniejsze – większość psów w okolic zaczęło w tej samej chwili wydawać odgłosy o bardzo zbliżonej budowie i tempie. Niby zaczynały w różnych momentach, więc sie te przerwy mocno przeplatały – ale tempo było praktycznie identyczne we wszystkich przypadkach. Teraz, żeby nie było, że to całkowity przypadek, większość psów w mojej okolicy (w zasięgu słuchu) to pewnie lekko licząc 50 okazów, dlatego trudno było dziś zliczyć (na słuch) ile psów szczekało – po prostu bardzo dużo.
Wracając jednak do tego szczekania. Urwało się ono po jakichś 15 sekundach, tylko 3 ze szczekających psów nie skończyły wydawać tych odgłosów równo (1 do 3 sek różnicy to w takim przypadku niewiele), te 3 poszczekały jeszcze samotnie dodatkowe max 10 sekund. Zapadła cisza, zero “psiego odgłosu”, zero swawolnego szczekania, Zemsta postała chwile pod bramą po czym od dreptała znowu spać.

Teraz o co mi w sumie chodzi? Czemu zwróciło to moją uwagę? Zacząłem się zastanawiać na ile psy, które nigdy sie nie widują, łączą się w jakieś mini społeczności. Wiem, że to inteligentne zwierzęta, zarówno psy i koty rozróżniają słowa jakie sie do nich mówi, potrafią wyczuć w jakim rozmówca jest nastroju, potrafią sie podlizywać i kłócić (bo jak nazwać inaczej to, że im głośniej i szybciej mówię do Gaduły (mojej kotki) tym głośniej i częściej ona miauczy patrząc mi sie w oczy i nie ruszając na krok?). Jestem przekonany, że przynajmniej koty śnią, wiem także że z właścicielami nawiązują specyficzną więź (nasza przynosi nam kawałki upolowanych zwierząt jak jesteśmy na działce i czeka aż zauważymy co nam przytargała).

Do czego zmierzam? Do pytania czym mógł być “event” wczorajszej nocy. Do głowy wpada mi jeden racjonalny pomysł – że był to pewnego rodzaju raport, jeden pies dał znać, że jest przerażony więc inne wydając tego samego rodzaju odgłosy komunikowały sobie nawzajem, że u nich nic sie nie dzieje, że u nich jest “czysto”. Może tak to wygląda w psim świecie, a może zwierzęta są dużo inteligentniejsze niż nam się zdaje.